Zbiory rzepaku w Polsce w 2026 r. mogą spaść do 2,8–3,2 mln t, pogłębiając deficyt surowcowy w tłoczniach. Przeczytaj o ryzykach podaży, sporze o import, cenach i 3‑dniowych perspektywach.
Prices
Futures na rzepak na Euronext lekko osłabły na początku lipca, z poziomami benchmarków w okolicach 520–525 EUR/t, po ostatnich spadkach z wyższych poziomów wiosennych, co odzwierciedla dobre zbiory w UE, ale rosnące obawy o podaż w Polsce.
Oferty fizyczne pokazują mieszany, ale generalnie mocny ton: francuski rzepak FOB Paryż jest wskazywany w pobliżu 680 EUR/t, podczas gdy rzepak ukraiński ex‑Odessa handluje w przedziale około 480–520 EUR/t w zależności od jakości i warunków dostawy, co przekłada się na mniej więcej 480–520 EUR/t CPT/FCA. Stawia to importowany rzepak z Ukrainy wyraźnie z dyskontem względem pochodzenia zachodnioeuropejskiego, podkreślając jego atrakcyjność dla polskich tłoczni, gdyby złagodzono bariery regulacyjne.
Biorąc pod uwagę prognozowany krajowy deficyt, lokalne ceny skupu (farmgate) w Polsce prawdopodobnie będą się wznosić powyżej Euronext poprzez wyższe poziomy basisu, zwłaszcza w regionach o dużej koncentracji tłoczni. Oczekuje się, że przetwórcy będą agresywnie licytować za stabilne, pobliskie dostawy, aby utrzymać jak najwyższe wykorzystanie mocy, podczas gdy rolnicy mogą wstrzymywać się z pierwszymi sprzedażami, jeśli będą oczekiwać dalszego zacieśniania rynku w późniejszej części sezonu.
Supply & Demand
Na 2026 r. organizacje branżowe w Polsce szacują produkcję rzepaku jedynie na 2,8–3,2 mln ton, wyraźnie poniżej 3,6 mln ton zebranych w 2025 r. Głównymi czynnikami są ograniczenie areału zasiewów o około 100 tys. ha do ok. 1,0 mln ha oraz widoczne straty polowe po trudnej zimie i suchej wiośnie.
Średnie plony prognozowane są w okolicach 3,0 t/ha, jednak przedstawiciele sektora podkreślają, że może to być raczej optymistyczny sufit niż scenariusz bazowy, szczególnie w regionach dotkniętych słabą okrywą śnieżną i wiosennymi niedoborami wilgoci. W takich obszarach łan jest przetrzebiony, a potencjał kompensacyjnego rozgałęziania ograniczony, co wskazuje na nierówne i poniżej trendu plony.
Po stronie popytu moce przerobowe polskich tłoczni szacuje się na 4,1 mln ton nasion, już niewykorzystane w 2025 r., kiedy wolumen przerobu spadł o ponad 100 tys. ton wobec 2024 r. Przy tegorocznych zbiorach potencjalnie nawet o 800 tys. ton niższych niż w poprzednim sezonie strukturalny deficyt między krajową podażą nasion a teoretycznymi mocami przerobowymi może poszerzyć się do nawet 1,3 mln ton.
Taka nierównowaga oznacza, że Polska będzie musiała albo mocniej oprzeć się na imporcie, albo zaakceptować niższe wykorzystanie mocy tłoczni i wyższe jednostkowe koszty przetwórstwa. Jednocześnie popyt w UE na olej i śrutę rzepakową pozostaje wspierany przez zapotrzebowanie ze strony sektora spożywczego, paszowego i biopaliw, co sugeruje, że nasiona nieprzetworzone w kraju raczej nie będą długo ciążyć cenom, ale zostaną wchłonięte przez konkurencyjnych nabywców w regionie.
Trade Flows & Policy Tensions
Pogłębiający się deficyt surowca ponownie wysunął na pierwszy plan debatę o imporcie rzepaku z Ukrainy. Polscy przetwórcy oleistych argumentują, że obowiązujący krajowy zakaz importu rzepaku z Ukrainy jest przeciwskuteczny, ponieważ ogranicza dostępność nasion dla krajowych tłoczni, nie zapobiegając jednocześnie importowi gotowego ukraińskiego oleju rzepakowego do UE.
Zdaniem przedstawicieli branży zniesienie lub przynajmniej rewizja zakazu umożliwiłaby ukraińskim nasionom częściowe pokrycie zbliżającej się luki 1,3 mln ton, pomagając ustabilizować przerób i zatrudnienie w tłoczniach. Podkreślają oni, że w obecnym reżimie głównymi beneficjentami są przetwórcy na Ukrainie, którzy mogą zwiększać własny przerób i eksportować do UE, w tym do Polski, olej o wyższej wartości dodanej, de facto wyprowadzając działalność przetwórczą poza polskie zakłady.
Dla rolników dylemat jest bardziej złożony. Poprzednie epizody dużego napływu towaru z Ukrainy wywoływały silne protesty z powodu postrzyszanej presji na lokalne ceny i konkurencji produkcji spoza UE. Choć ciasny krajowy bilans z reguły sprzyjałby cenom, rolnicy obawiają się, że nieregulowany import może ponownie ograniczyć wzrost cen w szczycie sprzedaży. Tworzy to grunt pod odnowienie politycznych tarć między producentami, przetwórcami a rządem o to, jak pogodzić stabilność rynku, konkurencyjność przemysłu i solidarność z Ukrainą.
Na poziomie UE szersze sankcje wobec Rosji i trwające ograniczenia w logistyce na Morzu Czarnym nadal przekształcają wzorce handlu surowcami oleistymi, pośrednio wspierając popyt na rzepak z alternatywnych kierunków. Najbardziej bezpośrednią dźwignią dla Polski pozostaje jednak własna polityka importowa wobec ukraińskich nasion oraz praktyczne funkcjonowanie tranzytu i kontroli granicznych.
Weather & Crop Conditions
Problemy obecnego sezonu w Polsce wynikają w dużej mierze z pogody: wiele regionów doświadczyło niewielkiej lub zerowej ochronnej pokrywy śnieżnej, co naraziło rzepak ozimy na uszkodzenia mrozowe i wypadanie roślin, po czym nastąpiła wiosenna susza ograniczająca wzrost wegetatywny i potencjał plonowania. Lokalne komunikaty agrometeorologiczne z początku lipca nadal wskazywały na niedobory wilgoci w kilku kluczowych rejonach rolniczych, choć miejscowe burze poprawiły warunki w wierzchniej warstwie gleby.
Patrząc w przód na końcową fazę wegetacji i wczesne żniwa, krótkoterminowe prognozy pogody sugerują zróżnicowany obraz, z relatywnie ciepłymi temperaturami i rozproszonymi opadami. Choć może to pomóc później rozwijającym się plantacjom w wypełnianiu łuszczyn, mało prawdopodobne, by odwróciło strukturalne szkody po wymarzaniu i wcześniejszej suszy. Termin żniw może być częściowo rozciągnięty w czasie, przy czym lepsze łany w północnej i zachodniej Polsce dojrzewają bardziej równomiernie niż stresowane zasiewy w regionach centralnych i wschodnich.
W szerszej UE pogoda dla rzepaku w głównych krajach producentach, takich jak Francja i Niemcy, była generalnie bardziej sprzyjająca, wspierając dobre oczekiwania plonów i łagodząc bilans dla całej Wspólnoty. Z kolei relatywnie słabsze perspektywy w Polsce, w połączeniu z rosnącym i dobrze plonującym areałem rzepaku w Rumunii, podkreślają zmianę przywództwa produkcyjnego w UE i dodają pilności krajowej debacie o tym, jak utrzymać rolę Polski w regionalnym kompleksie roślin oleistych.
Fundamentals & Competitiveness
Z punktu widzenia kosztów i konkurencyjności polscy producenci rzepaku mierzą się z rosnącymi cenami nakładów i narastającą zmiennością plonów związaną z klimatem. Rzepak pozostaje kluczową uprawą w płodozmianie i ważnym źródłem dochodów, ale postrzegany profil ryzyka rośnie, szczególnie na glebach lżejszych i w regionach podatnych na suszę lub wymarzanie. Może to dodatkowo zniechęcać do zasiewów w kolejnych sezonach, o ile nie poprawią się sygnały cenowe lub dostępne narzędzia zarządzania ryzykiem.
Dla tłoczni połączenie wysokich kosztów stałych i niewykorzystanych mocy jest szczególnie wymagające. Niższy przerób podnosi jednostkowe koszty przetwórstwa i pogarsza marże, zwłaszcza jeśli zakłady są zmuszone agresywnie konkurować o surowiec na ciasnym rynku krajowym. Dostęp do konkurencyjnie wycenionego importu — czy to z Ukrainy, czy z innych krajów UE — będzie kluczowy, aby zapobiec ograniczaniu pracy zakładów lub ich zamknięciom.
Na arenie międzynarodowej kontrakty terminowe na rzepak na Euronext w okolicach 520–525 EUR/t oraz francuskie poziomy FOB blisko 680 EUR/t wyznaczają punkt odniesienia dla cen europejskich. W porównaniu z tym oferty z Ukrainy w przedziale około 480–520 EUR/t CPT/FCA podkreślają przewagę cenową nasion znad Morza Czarnego, nawet po uwzględnieniu logistyki i premii za ryzyko.
Potencjalna utrata przez Polskę długo zajmowanej pozycji trzeciego co do wielkości producenta rzepaku w UE — na rzecz Rumunii, gdzie areał się powiększa, a perspektywy plonów są dobre — podkreśla pilną potrzebę rozwiązania problemów strukturalnych w krajowym sektorze. Jeśli nie zostaną one podjęte, kraj ryzykuje stopniową erozję swojej roli na rynku rzepaku i oleju rzepakowego w UE, z dalszymi konsekwencjami dla łańcuchów paszowych, spożywczych i biopaliwowych.
Trading Outlook & 3‑Day View
Trading Outlook
- Rolnicy (Polska): Rozważcie stopniową strategię sprzedaży w okresie żniw, wykorzystując ewentualne spadki cen wywołane presją podaży do zabezpieczenia części oczekiwanego wolumenu, ale pozostawiając część ilości bez ceny z góry, aby skorzystać z potencjalnego umocnienia basisu, gdy tłocznie będą rywalizować o ograniczoną podaż.
- Tłocznie: Zabezpieczajcie krajowy surowiec możliwie wcześnie i analizujcie elastyczne opcje importu, szczególnie z Ukrainy i innych dostawców z UE, aby chronić poziom wykorzystania mocy. Bacznie śledźcie rozwój polityki w sprawie zakazu importu z Ukrainy, gdyż każda zmiana może szybko przełożyć się na dostępne wolumeny i różnice cenowe.
- Traderzy i firmy handlowe: Obserwujcie poziomy basisu Euronext–Polska pod kątem możliwości arbitrażu między zdyskontowanym rzepakiem ukraińskim a mocniejszym popytem tłoczni w Polsce. Krótkoterminowa zmienność związana z nagłówkami dotyczącymi polityki i postępu żniw może tworzyć atrakcyjne okazje do handlu spreadami.
- Odbiorcy końcowi (pasze i biopaliwa): Zabezpieczajcie częściowo przyszłe potrzeby w zakresie oleju i śruty na spadkach cen, utrzymując jednocześnie pewną elastyczność w świetle niepewności regulacyjnej i możliwości ponownych zakłóceń logistycznych w regionie Morza Czarnego.